Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie wreszcie doczekali się… Teraz wcisnęli się do pojazdu. Wypełnili go szczelnie i wydawało się, że już nikt się do niego nie wciśnie. Jednak na następnym przystanku wsiadła spora grupa ludzi. Na kolejnym również. Dopiero przy dworcu kolejowym i stacji metra autobus zaczął się rozluźniać. Każdy pasażer jechał w swoją stronę. Większość wracała do domu.
Autor: Ewa Damentka