Na wietrze – 26

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim a na nim, błyszcząca zieleń. Niby skąd? Ano z Przyrody. Z tej Przyrody najbliższej, polnej i lesistej. Z tej Przyrody, która posiada wszystkie kolory i deszcz, i słońce, i… wszystko. Wspomniany wiatr wprawiał przyrodę w ruch. Kręcił drzewami i smagał bujne połacie traw. Ludzie, co poniektórzy, z uwagą obserwowali to naturalne piękno. Jak można się domyślać, byli wdzięczni za to, co jest. Owa sceneria przyrody, zapodziała gdzieś zwierzęta. W tej odsłonie nie były one potrzebne. Tylko w tle słychać gdzieś było brzmienie owadów.

Autor: Adam