Na wietrze – 3

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim leżał mały żołądź. Bracia śmiali się z niego, że jest malutki i na pewno nie dadzą mu urosnąć. Oni tak szybko wystrzelą w powietrze, że zasłonią mu słońce. Żołądź wturlał się na liść, a pozostałe żołędzie śmiały się do rozpuku, że nawet do ziemi nie potrafi trafić.

Wtedy zainterweniował wiatr. Delikatnie dmuchnął i uniósł liść razem z żołędziem do góry. Wiatr dmuchał, liść tańczył i razem udało się im poprawić nastrój żołędziowi. Wybrali się na długą wycieczkę. Potem wiatr zapytał, czy żołądź chce wracać do swojego matczynego dębu. Nie chciał, więc wiatr zaniósł do delikatnie na piękną łąkę i razem z liściem pofrunęli dalej. Sporo jeszcze mieli do zrobienia.

Tymczasem mały żołądź zagospodarował się w nowym miejscu. Zapuścił korzenie i wyrósł z niego potężny, wielki, mądry dąb, który pilnował zawsze, by jego dzieci odnosiły się do siebie z uprzejmością i szacunkiem.

Autor: Ewa Damentka