Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przyglądał się im ze spokojem i ciekawością. Swoim zachowaniem skupiali uwagę kamienia. Nic nie chcieli, o nic nie prosili, nic nie mówili, tylko w ciszy odpoczywali, siedząc na nim. A kamień doznawał zmiany. Otulało go ludzkie ciepło. Delikatne, nieparzące w przeciwieństwie do promieni palącego słońca. Z chęcią więc dzielił się swoją energią, którą wędrowcy przyjmowali i wykorzystywali, nabierając sił do dalszej wędrówki.
Autor: Danuta Majorkiewicz