Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy po kamieniu wspinały się mrówki mieszkające pod nim, czujące zapach człowieka. Wchodziły na nogi wędrowca zmęczone dotychczasową podróżą i kąsały. Sprawiały nogom ulgę, wstrzykując jad mrówczany, który ma właściwości przeciwzapalne i przeciwbólowe. Wędrowiec siedział na kamieniu w ciszy i spokoju, a gdy już poczuł lekkość w nogach, szedł dalej. Wtedy kamień czuł się lekarzem i czekał na kolejnych pacjentów.
Autor: Danuta Majorkiewicz