Przydrożny kamień – 44

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wpatrywali się w łany dojrzałych zbóż kołyszących się pod wpływem delikatnego wiatru. Lekko pochylonych pod ciężarem kłosów bogatych w ziarno. Kojarzyły się z dojrzałością, plonami i bogactwem. Z dobrobytem i dostatkiem. Aż lekko robiło się na sercu, przybywało energii i można było iść w dalszą podróż. A kamień przyciągał do siebie kolejnych wędrowców, by przeżywać z nimi uroki przyrody, bogacąc swe wnętrze.

Autor: Danuta Majorkiewicz