Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i przyjrzeć się zimie. Puszystym kopom śniegu na gałęziach drzew. Płatkom śniegu tańczącym w powietrzu i wiatrowi, który strąca z drzew delikatny śnieżny puch.
Autor: Danuta Majorkiewicz