W dolinie – 71

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, kobieta szykowała się do świąt. Kroiła, mieliła, gotowała i piekła. Prasowała biały haftowany obrus i pastowała podłogę, w oczekiwaniu na przyjazd dzieci z wnukami. Święta to bliskość, wybaczenie przy stole nakrytym białym obrusem, zapach pasty do podłóg i nastrój wewnętrznej czystości.

Autor: Danuta Majorkiewicz