Żar lał się z nieba – 11

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody. Wtem niespodziewanie zza krzaków wydobył się nieznany dźwięk. Nagle zrobiło się ciemno, a oczom wędrowca ukazał się jakby potwór. Nie, to nie był potwór. To był dinozaur, który podążał tym samym szlakiem na szczyt góry, by w słońcu osuszyć się po kąpieli w górskim strumyku.

Autor: Stokrotka