Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a mali chłopcy dostosowywali się do niego i wybijali go na swoich bębenkach. Niektórzy dorośli patrzyli na nich z zazdrością, mimo że na straganach rozstawionych wzdłuż ulicy sami mogli sobie kupić bębenki, trąbki i inne instrumenty.
Zauważył to pewien mężczyzna. Niewiele myśląc podszedł do stoiska i kupił kilka instrumentów. Rozdał je znajomym i zapytał: „Kto odważy się pójść za mną”? Stanął obok chłopców, posłuchał chwilę i zaczął uderzać pałeczkami w swój bębenek.
Ludzie przecierali oczy ze zdumienia, widząc siwego pana bawiącego się jaka mały chłopiec. Coraz więcej obserwatorów zaczęło się uśmiechać, a niektórzy z nich dołączyli do siwowłosego i tak obok wojskowej orkiestry, paradzie przygrywali też cywilni muzykanci.
dla Marka napisała Ewa Damentka