Żar lał się z nieba – 5

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody i przeżył ją – po swojemu. Jej wspomnienie grzało go i dodawało sił, aż uznał że pora na kolejną męską życiową przygodę. Weszło mu to w nawyk i coraz większe wyznania stawiał sobie w codziennym życiu. Najważniejszym z nich było odkrycie, że nie musi się z nikim mierzyć i konkurować. Że żyje i pracuje dla przyjemności. Że jest wystarczająco dobry w tym, co robi i wystarczająco dobry taki, jaki jest. Zaczął szukać wystarczająco dobrych ludzi i wystarczająco dobrych zadań. Proza codzienności przestała być nudna. Życie stawało się nieustającą przygodą, którą spędzał tam, gdzie akurat miał ochotę.

dla Korfantego napisała Ewa Damentka