Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Za oknem, nad łąką, snuły się poranne białe mgły. Strumyk cicho szeptał do ucha łąkowym kwiatom. A las otulał sobą całą równinę. Dookoła, jak okiem sięgnąć, błogi spokój. Do białego domku zjechali goście spragnieni go po miejskiej gonitwie.
Cóż tak nas gna w mieście?
A na wsi jakby czas zatrzymał się. Wystarczy postawić nogę na wiejskiej ziemi i wszystko spowalnia w człowieku.
Autor: Danuta Majorkiewicz