To kiedyś musiało – 21

To kiedyś musiało się stać. Stara gwardia odeszła na emeryturę i ster rządów w firmach i urzędach przejęli młodzi. Przynajmniej tacy, którzy uważali się za młodych. O dziwo, w kierowanych przez nich firmach niewiele się zmieniło, a prawdziwi młodzi (tak jak oni kiedyś) marzyli, żeby szefowie przeszli na emerytury i zwolnili dla nich miejsca

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 244

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się niepewnie. W rogu zauważyła znajomą postać. „Ojej, to znowu on” – pomyślała w panice. Chciała wyjść, ale przeszkodziła jej grupa osób, które hurmem wdarły się do lokalu. Została zepchnięta w ciemny kąt, właśnie ten, którego chciała uniknąć.

– Dzień dobry księżniczko, miło mi znowu panią widzieć – usłyszała znienawidzony głos kamerdynera jej ojca.

Mężczyzna rozejrzał się po sali i z troską powiedział:

– Robi się niebezpiecznie, wyjdźmy po angielsku.

Poprowadził ją służbowym wyjściem na podwórko, na którym czekała już limuzyna. Przyjaźnie skinął głową kelnerowi, który ich eskortował.

Czemu mi przeszkadzasz? Chcę w końcu przeżyć moją własną przygodę.

– Masz rację księżniczko. Tu jednak było niebezpiecznie – odezwał się ze spokojem.

Zanim ruszyli, usłyszeli wybuch i strzały dobiegające z lokalu.

Młoda kobieta wzdrygnęła się i cicho powiedziała:

Przepraszam, znowu miałeś rację.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 48

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przyglądał się im ze spokojem i ciekawością. Swoim zachowaniem skupiali uwagę kamienia. Nic nie chcieli, o nic nie prosili, nic nie mówili, tylko w ciszy odpoczywali, siedząc na nim. A kamień doznawał zmiany. Otulało go ludzkie ciepło. Delikatne, nieparzące w przeciwieństwie do promieni palącego słońca. Z chęcią więc dzielił się swoją energią, którą wędrowcy przyjmowali i wykorzystywali, nabierając sił do dalszej wędrówki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 20

To kiedyś musiało się stać. Na świecie było coraz więcej zła. Zło mnożyło się dookoła jakby na potęgę. A dobro coraz ciężej było dostrzec. Działania ludzi obracały się przeciwko nim samym. Lecz przyszedł czas, że na świecie było już tyle złego, że w sercach ludzi zaczęła się budzić potrzeba dobroci. Ich serca powoli leczyły się. Było w nich coraz więcej światła, aż świat opanowało dobro.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na marmurowym blacie – 95

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty przewracał lekki wiatr wpadający przez szeroko otwarte okno. Zwracały uwagę obecnej właścicielki. Były zapisane historiami jej przodków. Każdego dnia zamykała oczy, kładła rękę na otwartych stronach i czytała historie w nich zapisane. Każda historia prowadziła do pracy nad sobą. Była przesłaniem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 243

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Zobaczyła przestronny lokal. Pomyślała, że restauracja zasługiwała na wszystkie gwiazdki, którymi się chwaliła. Wnętrze było wspaniałe, a jedzenie cudowne. Kobieta w swoim zeszyciku zapisywała potrawy i uwagi. Jutro opisze lokal na swoim blogu. Koniecznie chciała znaleźć coś, co mogłaby skrytykować. Niestety, wszystko zasługiwało na pochwałę. Trochę markotna poszła do łazienki i tu wreszcie się uśmiechnęła. Wielkie wyszczuplające lustro poprawiło humor zarówno jej, jak i wchodzącej za nią kobiecie. Wróciła do stolika, zamówiła dodatkowy deser i spokojnie delektowała się nim. „Trudno” – pomyślała – „są miejsca, do których nie można się przyczepić. Pierwszy raz opiszę lokal i potrawy, używając tylko samych, zasłużonych zresztą, pochwał”.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 51

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wyrósł na pięknego, dorodnego i silnego. Będąc oseskiem był bardzo słaby i został odrzucony przez wielbłądzicę. Wtedy wśród turystów znalazł się muzyk ze swym zaczarowanym instrumentem grającym przepiękną muzykę. Dźwięki pełne delikatności, wrażliwości i miłości dotarły do wielbłądzicy, która oddalała się od niemowlęcia, nie oglądając się za siebie. Zatrzymała się, odwróciła i zobaczyła małego wpatrzonego w nią. Zawróciła z drogi i zdecydowała opiekować się małym. Była gotowa karmić go, kiedy tylko potrzebował. Pieściła i wychodziła z nim na spacery, by nabierał sił. A gdy dorósł silny i zdrowy, zawsze chodzili razem z karawanami.

Autor: Danuta Majorkiewicz