Na marmurowym blacie – 88

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty podzielone byłe na dwie części. Pierwsza to księga dobrych życzeń – zapisana prośbami ludzi, którzy mają odwagę prosić. A druga zapisana podziękowaniami za spełnione prośby. Sobie samemu i ludziom, że mieli odwagę prosić, wierzyć, pomagać i czekać na spełnienie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 44

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wpatrywali się w łany dojrzałych zbóż kołyszących się pod wpływem delikatnego wiatru. Lekko pochylonych pod ciężarem kłosów bogatych w ziarno. Kojarzyły się z dojrzałością, plonami i bogactwem. Z dobrobytem i dostatkiem. Aż lekko robiło się na sercu, przybywało energii i można było iść w dalszą podróż. A kamień przyciągał do siebie kolejnych wędrowców, by przeżywać z nimi uroki przyrody, bogacąc swe wnętrze.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 4

To kiedyś musiało się stać. Długo nie naprawiane ogrodzenie zostało przerwane. Konie pasące się na łące otoczonej płotem szybko się zorientowały, że dzięki złamanym deskom mogą bez przeszkód przejść na sąsiednią, wcześniej odgrodzoną, polanę. Tam trawa jest młodsza i soczysta. Jeszcze nie wydeptana, jak w poprzednim miejscu.

Autor: Małgorzata

Wojskowa parada – 44

Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a tamburmajor dyrygował. Wydawało się, że maszerujący mężczyźni, bębny i instrumenty dęte tworzą razem wielką orkiestrę. Salą koncertową jest miasto, a jego sceną ulice i place. Ludzie lubili te coroczne parady. Można było spotkać znajomych, kupić pamiątki i poczuć tę wibrację, rytm jaki parada nadawała całemu miastu.

Autor: Ewa Damentka

To kiedyś musiało – 3

To kiedyś musiało się stać. Była sobie kiedyś mała dziewczynka, a może mały chłopiec, którego tata wychował na swój wzór i podobieństwo. Gdy malec podrósł, zaczęło do niego docierać, że on to nie on, że jest kimś innym. Zaczęła się w nim budzić potrzeba poznawania siebie. Zadawał sobie pytanie: „Kim jestem naprawdę?” I stało się. Na swojej drodze życia spotkał osobę, która została jego nauczycielem. Zaczął poznawać siebie. Coraz głębiej i głębiej. Była to ciężka droga pod górę, aż poznawanie siebie stało się radością.

dla Adama napisała Danuta Majorkiewicz

Na wietrze – 29

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim wyjątkowy pasażer – mrówka. Liść też był wyjątkowy, bo już żółty, podczas gdy wszystkie inne były zielone. Wyjątkowe też było miejsce lądowania zestawu. Liść z mrówką wylądował na głowie byka. Byk był chyba zmęczony słońcem, więc nic sobie z tego nie robił.

Mrówka już chciała zejść na czuprynę monstrualnego zwierzęcia, ale wtem silny wiatr przeniósł ją wraz z liściem do pełnej jedzenia miski psa. Psiak też był zmęczony słońcem i nie zauważył lądowania.

Tym razem jednak mrówka zeskoczyła na beton obok psiej miski. Pod miską mrówka spotkała inne mrówki, które, jak same mówiły, były zmęczone słońcem i zaproponowały na przeczekanie w cieniu pod miską.

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 47

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który, idąc przez pustynię, przyglądał się wydmom, które pod wpływem wiatru wciąż zmieniają swój kształt i kształt pustyni.

Podobnie dzieje się z ludźmi. Pod wpływem doświadczeń i obserwacji świata kształtują swoje opinie i poglądy. Zmieniają swoją przestrzeń wewnętrzną i zewnętrzną.

Autor: Danuta Majorkiewicz