Na marmurowym blacie – 90

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty wypełnione były imionami Aniołów. Stara Księga Aniołów, których Bóg powołał do bytu, zanim stworzył świat i ludzi. Stworzył je z czystego światła i czystego ducha. Niektóre ich imiona ukryte są w Biblii. Anioły są nieodłącznymi towarzyszami ludzi w ich ziemskiej wędrówce. Pomagają w wypełnianiu zadań, do których zostaliśmy powołani.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 9

To kiedyś musiało się stać, wreszcie stanęliśmy oko w oko z wrogiem. Zjednoczona armia świata przygotowała się, żeby pokonać najeźdźcę. Gdy bitewny kurz rozwiał się, okazało się, że stoimy przed wielkim lustrem. Po wrogu nie było śladu. Byliśmy tylko my. Co robić? Walczyć dalej, czy budować pokój na Ziemi? Politycy długo debatują i jeszcze nic nie wymyślili. Ludzie próbują się organizować po swojemu. Jedni schowali broń do komórki i starają się normalnie żyć. Inni pilnie ćwiczą, żeby nie wyjść z wprawy. Jeszcze inni zostali bandytami lub prowadzą wojny i wojenki z sąsiadami. Każdy robi to, co umie. Pewnie na chwilę obudzimy się, gdy znowu do nas dotrze, że ludzkość jest swoim największym wrogiem. Ale czy obudzimy się zupełnie? Nie wiem, tylko nam nadzieję, że tak, że kiedyś oprzytomniejemy i zaczniemy rozwiązywać własne problemy, że nauczymy się żyć w spokoju i w pokoju. Ziemi wystarczy dla wszystkich, to my musimy wychować samych siebie.

Autor: Ewa Damentka

Na wietrze – 32

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim znajdował się list, który wiewiórki napisały do Zimy, prosząc, żeby trochę opóźniła swoje przyjście, bo one jeszcze nie zdążyły dobrze zaopatrzyć swoich spiżarni. Zima zmarszczyła brwi, gdy wiatr dostarczy list, bo uznała, że wiewiórki zmarnowały dużo czasu pisząc list przy pomocy sosnowych igiełek, którymi nakłuwały żółty liść. Wiatr wytłumaczył jej jednak, że list pisała tylko jedna wiewiórka, a inne w tym czasie zbierały orzeszki dla siebie i dla niej. Zima uśmiechnęła się łaskawie i ucięła sobie dłuższą drzemkę. Obudziła się po dwóch tygodniach i znowu zajęła się przygotowaniami do swojego nadejścia i kilkumiesięcznego panowania na świecie.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 45

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy po kamieniu wspinały się mrówki mieszkające pod nim, czujące zapach człowieka. Wchodziły na nogi wędrowca zmęczone dotychczasową podróżą i kąsały. Sprawiały nogom ulgę, wstrzykując jad mrówczany, który ma właściwości przeciwzapalne i przeciwbólowe. Wędrowiec siedział na kamieniu w ciszy i spokoju, a gdy już poczuł lekkość w nogach, szedł dalej. Wtedy kamień czuł się lekarzem i czekał na kolejnych pacjentów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 7

To kiedyś musiało się stać. Komputer był od dłuższego czasu zawirusowany. Podobnie jak zawirusowany był mózg kobiety mającej mnóstwo kłopotów. Martwiła się o pieniądze na naprawę komputera i o wiele innych spraw, nie uświadamiając sobie, że mnóstwo zależy od niej samej. Od jej sposobu myślenia. Lecz na szczęście pewnego dnia w jej głowie pojawił się błysk myśli – „Muszę dokonać zmiany. Inaczej zacząć myśleć. Pozytywnie i wszystko zacznie się rozwiązywać”

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na wietrze – 31

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim dwie ważki. Tak to już jest, że na liściach często przemieszczają się owady. Tym przemieszczaniem kieruje chyba przypadek. Pasażerowie liścia nigdy nie wiedzą, w jakim miejscu wylądują.

Ludziom nie pasowałby taki przypadek. Ludzie musieliby wiedzieć, gdzie i kiedy znajdą się w ściśle sprecyzowanym miejscu.

Zwierzęta reagują inaczej. Robią to, co powinny, w zastanym miejscu.

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 48

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który odbywał samotną wędrówkę przez piaski pustyni, przyglądając się swojemu życiu i światu dookoła.

W jakim miejscu jestem? co dalej w moim życiu? Jakie kroki podjąć? Jaką wybrać drogę? W jakim iść kierunku? Spotkanie z samym sobą stwarza wewnętrzną przestrzeń. Buduje moc i wiarę w siebie, we własne możliwości.

Autor: Danuta Majorkiewicz