Na marmurowym blacie – 92

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były zapisane rękoma wielu autorów. Każdy chętny mógł dopisać swoją opowieść. Prawdziwą, bądź nie. W zależności od tego, co dyktowało jego serce. Księga była tak mądra, że sama otwierała się we właściwym miejscu, zarówno dla autorów wpisujących opowieści, jak i dla czytelników, którzy je czytali i się z nich uczyli.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na wietrze – 34

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim leżała kropelka wody. Nie wiadomo, jak znalazła się na listku. Liściowi nie przeszkadzała. Nawet cieszył się, że ma pasażera na gapę. Wiatr też potraktował kropelkę łaskawie i uważnie. Z wielką delikatnością unosił liść, by podróż trwała jak najdłużej. Kropelka po chwili wyparowała w promieniach słońca, a wiatr i liść posmutniały, jakby im czegoś brakowało. Zaczęli więc tańczyć bardziej odważnie, jakby chcieli się w tym tańcu zapamiętać. Słońce zobaczyło ich troskę i uśmiechnęło się. Przywołało chmurkę i poprosiło, by skropiła kropelkami deszczu wiatr i liść. One poweselały, gdy poczuły pieszczotę małych kropelek, i znowu zaczęły tańczyć delikatnie, żeby kropelki czuły się zaopiekowane i bezpieczne.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 46

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy ożywał i z szacunkiem myślał o nich. Zwykle czuł się zwyczajnym przydrożnym kamieniem, ale gdy ludzie przysiadali na nim i dzielili się z nim swoimi sprawami, czuł się kimś ważnym. Niemym przyjacielem wędrowców, zawsze lojalnym.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 12

To kiedyś musiało się stać. Ziemia leżąca odłogiem, o której nikt nie pamiętał, coraz bardziej jałowiała. Gdy przyszedł czas jesiennych wichur, wiatr przenosił różne ziarenka roślin i traw. Jedno z tych ziarenek spadło na ową jałową ziemię i na wiosnę wyrosło z niego źdźbło trawy. A po wielu latach rosła w tym miejscu piękna, kwiecista łąka.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na wietrze – 33

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim mieniły się piękne barwy jesieni. Szczypta zieleni nadziei, czerwieni miłości, energetycznej żółci i pomarańczy oraz spokojnego statecznego brązu. Wszystkie kolory tworzyły zharmonizowaną całość pełną piękna.

dla Janusza napisała Danuta Majorkiewicz

Rozległa pustynia – 49

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który kroczył dostojnie krok po kroku w kierunku obranego celu. Z bagażem na grzbiecie. Za nim kroczyły kolejne wielbłądy wiozące turystów. Na jednym z nich siedziała młoda kobieta o blond włosach w kolorze lnu. Tancerka, z telefonem w ręku i słuchawkami w uszach. Podrygiwała w rytm muzyki, do której układała choreografię. Przygotowywała się do turnieju tańca. Ćwiczyła rozciąganie, rozpościeranie nóg na boki i, kręcąc rękoma, rozgrzewała i usprawniała mięśnie i stawy w gorących promieniach słońca. Przemierzając rozległą pustynię, łączyła przyjemne z pożytecznym.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 10

To kiedyś musiało się stać. Pewna kobieta zapomniała, że każdy dorosły człowiek ma w sobie małe dziecko, a jej małe dziecko zostało kiedyś zaniedbane. Nie wiedziała, że smutek, który czasem się u niej pojawia, to właśnie jest smutek tego małego głodnego dziecka. Gdy to zrozumiała, zaczęła swoje małe dziecko dopieszczać i zaspokajać jego potrzeby, i skończyły się jej smutki.

Autor: Danuta Majorkiewicz