Wojskowa parada – 34

Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a dama siedząca obok królowej powtarzała w myśli rady, które dostała od swojej cioci. „Pupę wepchnij do samego końca krzesła. Poruszaj tułowiem i znajdź tak punkt, w którym utrzymasz kręgosłup prosto, bez żadnego wysiłku, przez wiele godzin”. Dama ćwiczyła tę postawę w domu i teraz udało się jej utrzymać wymarzony balans. Parada trwała już ponad dwie godziny i potrwa jeszcze długo. Ona siedzi prosto, ma neutralny wyraz twarzy i nie przynosi królowej wstydu. Fotografowie robią zdjęcia monarchini, a ona jako dama dworu zwykle też jest w kadrze. Pomyślała z wdzięcznością o starej ciotce, która zdradziła jej rodzinną tajemnicę. Jeśli się uda, to jeszcze wiele wojskowych parad obejrzy, siedząc blisko królowej. W dzieciństwie nawet nie wiedziała, że to ciężka praca. Nie można ziewnąć, zgarbić się. Trzeba mieć nienaganną postawę i zachowywać się nienagannie. Na szczęście można się tego nauczyć. „Dziękuję ciociu” – pomyślała i dalej przyglądała się wojskowej paradzie, godnie reprezentując królową.

Autor: Ewa Damentka

Różnobarwne drzewa – 75

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy pewna kobieta ujrzała na wprost siebie mężczyznę, który szukał jej od wielu miesięcy. Nie chciała wdawać się w puste dyskusje, więc wykręciła się pośpiechem do pracy, ale czuła, że to nie koniec. Była miła i powiedziała, że gdy znajdzie czas, to sama się odezwie. Do następnego spotkania zdąży wymyślić jakąś strategię obronną.

Autor: Małgorzata

Rozległa pustynia – 42

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wytrwale szedł przed siebie, niosąc na swoim grzbiecie strudzonego podróżnika. Ich celem była najbliższa osada, do której pozostało już tylko dwieście kilometrów.

I tak można było obserwować zmagania człowieka z przyrodą.

Autor: Jan Smuga

Na wietrze – 8

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim leżało moje marzenie. Sama je tam położyłam. Teraz patrzyłam na liść z moim marzeniem i mówiłam – leć, leć, leć. Ciekawe, dokąd zawędruje. Wiem, że niedługo się spotkamy i moje marzenie będzie miało mi dużo do opowiadania. A wtedy razem usiądziemy przy komputerze i napiszemy nowe opowiadanie.

Autor: Ewa Damentka