Delikatna mgiełka – 76

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły spacerowało o poranku dwoje starszych ludzi. On szedł parę kroków przed nią, pozwalając jej być samodzielną. Ona szła wolniej, lekko pochylona, wspierając się na lasce. Gdy do niego dochodziła, on ruszał, a parę kroków dalej zatrzymywał się i czekał na nią. Byli przykładem troski i miłości pielęgnowanej przez całe życie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 195

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do klubu. Podobała się jej nazwa nowego lokalu. W środku poczuła się, jakby była w oazie spokoju. Usiadła i nawiązała parę nowych znajomości. Postanowiła tam wracać, by je podtrzymywać.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Zatłoczony autobus – 13

Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie nie dowierzali własnym oczom. W środku autobusu rosła wysoka palma, której wierzchołek wystawał ponad dach. Stłoczeni wokół niej ludzie ubrani byli w stroje kąpielowe. Między nimi przeciskali się kelnerzy z zimnymi drinkami. Z okna – prosto na przystanek wypadła wielka piłka plażowa, a za nią następna. Goły kilkulatek wyskoczył z autobusu prosto w pryzmę śniegu. Ojciec szybko wyciągnął go stamtąd, tłumacząc, że niedługo zobaczy śnieg bielutki, świeży, czysty i będzie się mógł w nim tarzać do woli. Ciepło ubrani ludzie przyglądali się nagiemu chłopczykowi oraz jego ojcu w kąpielówkach i zastanawiali się, czy to im się pomyliło, czy też turyści przyjechali nie do tego kraju, co trzeba. Autobus postał chwilę. Gdy kilku osobom udało się do niego wsiąść, autobus ruszył. Oddalał się powoli, a nad jego dachem dostojnie kiwała się palma. Jeden z owoców spadł z niej i poturlał się prosto pod nogi pewnej smutnej pani, która, o dziwo, uśmiechnęła się na jego widok.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 68

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył na łące dwa pasące się konie. Klacz i ogiera, który położył swój łeb na szyi klaczy, delikatnie ją masując. Klacz radośnie potrząsała łbem. Wędrowiec szybko zrozumiał, jak ważne jest okazywanie uczuć, ich mnożenie oraz umiejętność ich przyjmowania z lekkością i radością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na dnie szuflady – 78

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia noworodka. Paczuszka listów pisanych drżącą ręką, to kronika trzech dni. Jeden z tych dni, to dzień narodzin chłopca z fotografii, wspaniałego człowieka, od którego właścicielka szuflady dostała biały kamyczek przyniesiony z górskiej wędrówki i bukiecik fiołków na dzień matki. Wspomnienia, które leczą i sprawiają, że świat pięknieje.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Zatłoczony autobus – 12

Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie jakby z automatu weszli do środka. Już sam fakt ciepła w środku powodował radość. Tak naprawdę autobus mógłby dalej już nie jechać, ważne że było ciepło. Autobus jednak dojechał do następnych przystanków, gdzie ludzie ponownie wychodzili na duży mróz.

Autor: Adam