Delikatna mgiełka – 78

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły, gdzie czeka nagroda – poczucie wolności i przestrzeń.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 197

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła w stan sobie dotąd nieznanej świadomości. Przekroczyła pewną granicę. Przestała myśleć, że jest szarą, mało zauważalną istotą. W jednym momencie patrzyło na nią wiele oczu. Mimo to czuła się dobrze. Postanowiła więc częściej wstępować do Klubu Anonimowych Księżniczek, skoro pierwsza wizyta w nim tak dobrze na nią wpłynęła.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Taras widokowy – 39

Taras widokowy przyciągał turystów Rozpościerał się stąd wspaniały widok na góry. To były Tatry. Masywne, piękne góry, na których jakby nic się nie działo. Góry monumentalnie tkwiły na swoim miejscu. Manifestowały jakby pewną stałość i siłę.

Ludzie, którzy zdobywają ich szczyty są ukierunkowani – konsekwentni i silni. Ich siła to zdolność do pokonywania trudnych warunków wspinaczki i konsekwentne dążenie do celu. Są to też przygotowania do wejścia na szczyt i bezpiecznego zejścia ze szczytu.

Autor: Adam

Zatłoczony autobus – 21

Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie próbowali się do niego dostać, ale nie wszystkim się to udało. Kilka autobusów nie pojawiło się i teraz cały tłum próbował wcisnąć się do tego, który właśnie nadjechał. Kilkanaście osób się nie zmieściło, a kilka zupełnie odpuściło próbę wejścia do pojazdu. Okazało się, że zostali nagrodzeni. Chwilę później na przystanek podjechał całkiem luźny autobus, a tuż za nim drugi i trzeci, zupełnie puste. Ludzie z rozkoszą wsiedli do ciepłych pojazdów i każdy zajął wybrane przez siebie miejsce.

dla Krzysztofa napisała Ewa Damentka

Polną drogą – 70

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył sowę w dziupli. „Żyję jak sowa. W dzień w ukryciu, zamknięty dla świata, a w nocy jestem sobą” – pomyślał. Uświadomił sobie, że jego postawa jest trudna dla bliskich i dla niego samego. Ile energii to go kosztuje? Ile w życiu traci, nie biorąc w nim czynnego udziału? Zawrócił z drogi, ciesząc się ze swego odkrycia.

Po powrocie zrobił herbatę dla rodziców i siebie. Usiadł z nimi przy stole i opowiadał, co odkrył w szerokim świecie. Odtąd opowieści każdego domownika o tym, co wydarzyło się w ciągu dnia, stały się stałym elementem życia rodzinnego.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przy pięknej starej toaletce – 61

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jechała konnym powozem ze swoją babcią, która powoziła. Siedziała obok niej z małym dzieckiem na kolanach. Babcia powiedziała do niej: „zaopiekuj się nim”. Młoda dziewczyna przytuliła dziecko do piersi i wzięła od babci lejce. Zaczęła powozić. Odtąd przytulała swoje wewnętrzne dziecko i kierowała swoim życiem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Zatłoczony autobus – 20

Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie wsiedli do niego, a wśród nich Krzysztof. Kiedy autobus podjechał pod gmach Instytutu, Krzysztof wysiadł.

Z zewnątrz wszystko wyglądało normalnie. Krzysztof zdumiał się, kiedy po otwarciu drzwi, w holu, zastał dyrektora. Oprócz dyrektora była tam znaczna liczba osób. Można by rzec, cały Instytut.

Dyrektor wyciągnął w stroną Krzysztofa dłoń i, potrząsając jego ręką, powiedział: „Gratuluję panie Krzysztofie. Pańska praca wygrała konkurs”. Rozległy się gromkie brawa. Wkrótce ustawiła się kolejka chętnych do złożenia gratulacji.

Na samym początku kolejki stanęli naukowi antagoniści Krzysztofa. Kiedy już wszyscy panowie złożyli gratulacje, do Krzysztofa podeszła pani Halinka, mówiąc: „Panie Krzysztofie, ja zawsze w pana wierzyłam”.

dla Krzysztofa napisał Dżony

Zatłoczony autobus – 19

Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie zajęli swoje miejsca. Miejsc siedzących starczyło dla wszystkich. „Skoro marzliśmy, to przynajmniej podróż będzie wygodna” – pomyśleli pasażerowie. Minęło parę minut i w autobusie zrobiło się ciepło. Z perspektywy wnętrza biały i mroźny śnieg wyglądał pięknie. Nie był już kojarzony z mrozem.

Autor: Adam